BAZA FIRM:

Pilica od Źródeł - 14-15 marca 2009 r.

24 Marca 2009 10:28:34 Radosław Plichta


Szumnie zapowiadana wyprawa integracyjna do źródeł Pilicy przeszła do historii ... i dobrze. Udział wzięli przedstawiciele zaprzyjaźnionych i zaprawionych w bojach klubów kajakowych Przemsza z Sosnowca, Eskapada z Częstochowy oraz oczywiście organizujący wycieczkę Amber.

 
 

Po częściowym zaleczeniu ran przychodzi czas na krótkie podsumowanie. Spływ byłby całkiem udany, gdyby nie rzeka. Naszą ambicją było poznanie górnego odcinka Pilicy, udało się, ale nie polecamy nikomu jego pływania. Jeśli już z jakichś względów upieracie się, to przede wszystkim musicie zaopatrzyć się w maski przeciwgazowe oraz bardzo dużo samozaparcia. Posłuchajcie jednak rady ciężko doświadczonych kolegów i płyńcie od Żarnowca. Chyba nigdy wcześniej nie było nam dane pływać w takim ścieku, szczególnie dotyczy to pierwszego dnia, od miejscowości Wierbka.

Już sam początek nie zapowiadał się zachęcająco, kilkanaście metrów od ubogich źródeł rzeki natknęliśmy się na wspaniały zabytek architektury ludowej, zwany sławojką. Stary, drewniany, zgniły wychodek po prostu. Można więc śmiało stwierdzić, że nasza ukochana rzeka Pilica swe początki bierze w dużej części z ludzkiej fizjologii. Dalej mogło być już tylko gorzej.

Nieszczęścia chodzą parami, więc oprócz cuchnącego ścieku kwatera w Pilicy przywitała nas budującym widokiem z okien - zaniedbanym żydowskim cmentarzem. Następnie okazało się, że Markowi zepsuł się samochód, więc  wraz z małżonką wyruszyli z Sosnowca pociągiem. W miejscu wodowania nasz elegancki wóz zakopał się po osie. Na początku był chaos, ale wreszcie udało się zwodować i wyruszyć w nieznane.

Rzeka byłaby całkiem niezła, gdyby nie błoto, zrujnowane obejścia na brzegach, zwały śmieci w nurcie i złowieszczy zapach. Pomijając powyższe - sporo fajnych zwałek i jazów, większość spływalna, o ile potrafimy skoczyć półtora metra i przeżyć w odwoju za progiem. Dalej rzeka ładnie się poszerzyła, co nie oznacza, że płynęło się łatwiej i przyjemniej. Progi ciągnęły się dalej, a jedną zwałkę i to efektowną udało się zaliczyć nawet wieczorem. Nie ma co ukrywać, dzionek dał nam popalić. Były również pozytywne aspekty: niezły i tani nocleg w ośrodku Enion, równie niezły i niedrogi obiad w restauracji w centrum Pilicy. Później już tylko kombatanckie wspomnienia przebytych rzek, trochę muzyki i noc aż do rana.


Ranek wstał rześki, więc część uczestników udała się na zwiedzanie opuszczonego cmentarza, pozostali powoli przygotowywali się do drugiego dnia spływu. Tym razem podróż i wodowanie przebiegły bez zakłóceń i wreszcie mogliśmy czerpać radość z czyściejszej już rzeki oraz pokonywania przeszkód. Od Żarnowca zwałek było znacznie mniej, ale za to jazy ... palce lizać. Pojedyncze, podwójne, małe i duże, z odwojami i bez. Ubawiliśmy się uczciwie, wrażenia poprzedniego dnia jakby zbladły i dopłynęliśmy prawie do Szczekocin.

Reasumując: górna Pilica tak, od źródeł nie. Poważnie zastanawiamy się nad zainteresowaniem tamtejszych władz samorządowych stanem czystości rzeki ... tak dalej być nie może.
 
Pływamy przez cały rok po różnych rzekach, dlatego zapraszamy wszystkich aktywnych, którzy mają wolny dzień lub kilka godzin na oderwanie się od pracy i zgiełku miasta.  

Więcej info na stronie: www.amberklub.pl
                   K.S. AMBER w Tomaszowie Mazowieckim
                   e-mail: biuro@amberklub.pl
                   tel. 0 602 32 10 35
Więcej zdjęć znajduje się w naszej fotogalerii




Komentarze:


 
Super opis lecz żal że nie mogłem z Wami być v-ce Prezes
(2009-03-24 19:14:40) zgłoś do usunięcia
 
swietny opis, z przyjemnoscia sie czyta a jeszcze bardziej chce sie w tym uczestniczyc, mimo tych "przykrych niespodzianek"
ficus (2009-03-25 08:31:58) zgłoś do usunięcia
 
moge tylko napisac veni,vidi,vici :) (warto było jechać )
D.C "jasiu" (2009-03-26 16:38:47) zgłoś do usunięcia
 
a skad macie kajaki i ile trzeba zapłacic za taka wyprawę
tomaszowianin (2009-03-29 11:07:37) zgłoś do usunięcia
 
Większość z nas ma kajaki i resztę sprzętu własne, pozostali używają klubowych. Koszty są każdorazowo inne, zależy od miejsca, liczby ludzi, ceny noclegu etc. Nie są to przerażające pieniądze.
RP (2009-03-30 08:32:49) zgłoś do usunięcia
 
a czy za kajak klubowy trzeba ponieśc koszty podczas wyprawy
czesiek (2009-03-30 08:49:50) zgłoś do usunięcia
 
Nie wiem, bo mam swój ... pod artykułem jest numer telefonu, można zadzwonić i się dowiedzieć.
RP (2009-03-30 14:09:19) zgłoś do usunięcia
 
jakieś niewielkie koszty "amortyzacyjne" pewno by były ale jak wyzej napisał R.P trzeba dzwonic do prezesa klubu Amber :)koszty wyjazdu nie sa na ogół duże ,jezeli sami organizujemy wyjazd to jest składka na paliwo,prowiant we własnym zakresie,ewentualnie nocleg (ostatnio w Pilicy płaciliśmy za całkiem przyzwoity hotel po 25 zł/os. )jeżeli natomiast wyjazd jest w ramach jakiegoś OSK to koszty okresla organizator (na ogół 120 zł-250 zł ):)
D.C "jasiu" (2009-04-01 17:26:04) zgłoś do usunięcia

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Dokładamy wszelkich możliwych starań, aby wpisy nie naruszała niczyich dóbr osobistych. Zastrzegamy sobie prawo do ich usuwania. Jeśli uważasz że któryś z komentarzy powinien być usunięty napisz do nas redakcja@tomaszow.pl